2008-10-28

dzień 7 - Ourzout

Po przejażdżce wypaśną terenówką po dzikich terenach Maroka, a wcześniej wytargowaniu w biurze podróży 100 dirchamów (kolejny znak, że się już zaklimatyzowaliśmy), dotarliśmy do kaskad, zespołu kilku największych wodospadów w Maroko, w rejonie Atlasu Wysokiego.
Rejon wręcz pocztówkowy z lasami oliwnymi, górskimi zboczami i wioskami berberyjskimi (ci z kolei zarzekali się, że są autentyczni). Szkoda byłoby nie napisać o małpim stadzie spotkanym na drodze, chociażby dlatego, że to pierwsze małpy na wolności, jakie mieliśmy okazję zobaczyć.

Po powrocie do Marakeszu, a raczej Jaama el Fna, po raz ostatni daliśmy się zbajerować (czyt. zjedliśmy kolację w tyglu lamp gazowych, kuchni na kółkach i ostatnim bastionie nie dającym się pokonać sanepidowskiej ofensywie).



Małpie stadko - całkiem oswojone







0 komentarze: