Rejon wręcz pocztówkowy z lasami oliwnymi, górskimi zboczami i wioskami berberyjskimi (ci z kolei zarzekali się, że są autentyczni). Szkoda byłoby nie napisać o małpim stadzie spotkanym na drodze, chociażby dlatego, że to pierwsze małpy na wolności, jakie mieliśmy okazję zobaczyć.
Po powrocie do Marakeszu, a raczej Jaama el Fna, po raz ostatni daliśmy się zbajerować (czyt. zjedliśmy kolację w tyglu lamp gazowych, kuchni na kółkach i ostatnim bastionie nie dającym się pokonać sanepidowskiej ofensywie).
Małpie stadko - całkiem oswojone
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz