Gorąco jak w Hiszpanii... po dotarciu na miejsce ożyło w nas mnóstwo wspomnień z zeszłorocznej wizyty, tylko że były to wspomnienia, które do powrotu potrzebują wysokiej temperatury, mnóstwa palm dookoła, grona ludzi, ich witalności i czystej afirmacji życia. Więc o 23ciej, gdy zajadaliśmy sie kolacją, wyszło nam na spotkanie mnóstwo ludzi, wymanierowani młodzi Hiszpanie z ich animą a'la Paul Gasol, dwie staruszki, które były wymalowane i ubrane jak chyba nigdy nie widzieliśmy...
A Hiszpania rozegrała mecz na cześć naszego przybycia, oczywiście z Hiszpanią... wygrała Hiszpania 3:0. Jeszcze tylko występ w hostelu jakiejś kobiety, która śpiewa pewnie o niespełnionej miłości, w sposób znany tylko ludziom stąd. Dziękujemy Malago!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz